jest źle.
Wtedy było lepiej chociaż pewnie narzekałam na wiele czynników.
Że nie ma tego,który był,że coś się nie ukada,że ktoś miał mnie w dupie,że kogoś nie było. Wciąż te same problemy.Wciąż te same twarze,a ja mam tak dosyć monotonii.Słucham nawet innej muzyki tylko po to by poczuć coś innego...lepszego?Już nawet tego nie potrzebuję. Chcę tylko odmian,ścięcia włosów i -5 kg...
chcę być kimś ze snu. Julką ze snu...chcę żeby M była tak blisko jak na górze.
Żebym już nie wkurwiała się wszystkim co jest TU TAM I WSZĘDZIE. Gdyby nie to,że znów nie gadamy mamo poszlabym się Ci wyżalić.
Gdyby nie to,że już Justynko prawie nas nie ma,a ty nawet tego nie zauważyłaś.
I żyjesz w pędzie w ktorym zwyczajnie nie ma na mnie miejsca..pewnie nie płakałabym jak teraz. Wiesz co? już prawie nie mam siostry. I to boli mocniej niż każda porażka której doświadczam. Nie słyszę bicia serca,już nie głaszczesz mnie po ręce.
Czemu zniknęłam? Czemu zniknęłaś? czemu mam więcej do powiedzenia niż ty i wszyscy wokół. Nawet mój pseudo ukochany. Pomocy.
A GDYBY TAK
ZACZĄĆ MÓWIĆ O UCZUCIACH

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz