Mniej więcej tak wyglądał mój czas podczas nieobecności tutaj,miałam kilka cholernych trudności z którymi chcę się z Wami podzielić.Nie da się ukryć,że nie czyta tego duża grupa ludzi.Ale w sumie nie liczy się ilość tylko jakość.Nie do końca się z tym zgadzam.Nie do końca zgadzam się ze wszystkim co mnie otacza.Wręcz przeciwnie.Gdybym mogła poobrzucałabym swoim tokiem myślenia i poglądami każdą małą cząsteczkę wszechświata, twierdząc,że jego posunięcia są zwyczajnie SPIERDOLONE.Mało wyrafinowane słownictwo,ale jestem u siebie.Dosłownie i w przenośni,Ukrywam się i pragnę stać na scenie.Nic się nie zmieniło.Nie wiem czemu jestem taka uparta.Dziś to już chyba nie upartość co strach przed odrzuceniem i tęsknota wymieszana z goryczą dnia codziennego.Ileż łez spłynęło w ostatnim czasie?Szczerze mówiąc dużo.Szczególnie wczoraj na "Szkole uczuć".I kilka dni temu przy rozmowie z ojcem,która wgniotła mnie w ziemię i pokazała jak bardzo to jeszcze we mnie żyje i jak bardzo chce się wydostać w postaci łez,krzyku,przekleństw,krwi i innych dosyć drastycznych wrażeń.To jak naznaczenie.Jestem ukruszona,mam znamie jak ten jebany Potter.no Cóż może przejdę do historii poprzez swoją manie na punkcie kontaktów z ojcem,który wykreował początkowy obraz J.Arentowicz.Potem zmieszał z ziemią i pozwolił odetchnąć na nowo nawet nie zdając sobie z tego sprawy.Jak śmiesznie,prawda?Nie śmiejesz się.Ja też nie.Ja chcę krzyczeć,płakać i zmienić to co pokazuje mi los.Nie umiem-TY też nie.Gubisz się jak ja.To spowodowane naszym podświadomym połączeniem,które jest silniejsze niż nam się wydaje.Możliwe,że nic nie wiem.Albo wiem,ale ty dowiesz się o tym później.Możliwe,że ten powrót do blogspota jest tylko dlatego żebyś wiedziała co u mnie.Może ta notka to streszczenie?Nie wiem,to tylko notka.Moje myśli wyklikane na tym beznadziejnym ujebanym w żarciu komputerze,który dawno powinien być oczyszczony z miliona moich zdjęć nadających się tylko i wyłącznie do śmieci.Zdjęcia ostatnio mają dla mnie wielkie znaczenie.Jak uczucie.Chyba go pokocha łam,ale nie wiem za co.Haha,Arentowicz jak ty mnie śmieszysz do cholery!Jesteś parodią samej siebie i czymś czym gardzę w 100%.Przyszedł czas żeby odnaleźć głęboko skryte JA.Może pochodzę na jogę i zasnę na medytacji?To jedna z idiotycznych opcji kierująca moją rodziną.Dość tego.Chcę żebyś Ty mnie kochał,TY mnie kochała,Ty i Ty przy mnie była.Bo ja Was kocham a co to za miłość bez odwzajemnienia?



Brak komentarzy:
Prześlij komentarz