Wybrałeś,wybraliście.
Na samym początku,bo to od tego się wszytsko zaczęło. Od
wyboru,szaleństwa,nadziei. Wybrałeś życie które było cudem,darem i
jedynym co dostałeś od losu. W głowie milion myśli,każdego dnia inaczej.
Wątpliwości,wykroczenia,zmiany,przeszkody. We wszytskim miłość? Dziś
już tego nawet nie wiem. Wybrałeś nas. Byłyśmy z Tobą i chciałyśmy być,a
ty byłeś wszystkim co mamy. Jedynym wsparciem i zaufaniem. Mijały dni i
mijały lata. Dziś już nawet nie wiem ilu rzeczy nie zauważałam. Ile
pominęłam,ile mi umknęło. Żałuję,chciałabym cofnąć to wszytsko o
obejrzeć w zwolnionym tempie i z innej perspektywy. Znów wybrałeś. Nasz
idealny obraz i wszystko co mamy ginie. Zostaje zrujnowane i poszarpane
na kawałki. Już nie ma nas,już nie wracamy do tego samego domu-dziś jadę
do Ciebie.Ty wracasz ode mnie.Wybieraliście oboje przez te wsyztskie
chwile i ponosiliście porażki,za które winiłam się ja. Które do tej pory
leżą na mych barkach i sprawiają,że od 6 lat płaczę tylko z jednego
powodu. A kiedy widzę jaki zgotowałeś nam los..rzeczywistość. Nie umiem
mówić już nic. Plastikowe szczęscie,które narysowałeś sobie bardzo
niestarannie. Odebrana nadzieja i wiara,lęk,brak kontroli.
Łzy,ból,panika. Dzień za dniem to samo w głowie. Nie chcę wiedzieć
dlaczego. Nie chcę burzyć Twojego świata. Nie będę Cię już dłużej
uświadamiać. Nie poradzisz sobie,gdy wyjdziesz z klatki. Tak jak ja.
Zobaczyłam to wszystko wyraźniej. Nie chcesz wiedzieć co przechodzę.
We wszytskim miłość? Dziś już tego nawet nie wiem..